Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roszady. Pokaż wszystkie posty
Przewrócone życie
Ach, życie! - gdybyś zmarszczek nie topiło w bielach,
już dawno bym postradał od trosk starte zmysły,
ciałem w lustro spoglądał, jak dusza umiera.
A tak, nowe na wiosną rosną mi pomysły,
sine mgły po to wiały, by dniami rozbłysły,
wiatr ten jeden raz jeszcze w piersi dech zapiera.
Dzięki zimie czas miałem pomyśleć o sobie,
babiemu latu nocą gładzić siwe włosy,
porozrzedzać przymrozkiem w trawach bujne kłosy,
by co złe nie zostało nazbyt długo w głowie.
Z nową wiosną znów włożę zieleń ku ozdobie,
w ciepłym deszczu rozmyję mroźnych wspomnień stosy,
spadnę świtem na łąki śmiejąc się wśród rosy
jak księżyc, co pod srebrem skrył ciemną połowę.
http://tinyurl.com/nok9jdc
Kabała
Wichrem w oczy popędzam dzikiego rumaka -
Sam naprzeciw wszystkiemu! Sam przeciwko sobie!
Przeskoczyć własne ciało, zostawić je w grobie,
A potem w mrok Hadesu sfrunąć śmiercią ptaka.
Na bagnach zapomnienia rośnie nowe życie,
Innego świata brama otwiera podwoje;
Alma Arcykapłanka ściele w niepokoje
Łoże swe księżycowe zawisłe w niebycie.
Eneasz? Odyseusz! Gilgamesz? Baranek!
Jeszcze się pośród mroku cienie ich zrzucone
Eremom Nyx bogini bladością słaniają.
Legnę swoim przy nich, a sam, niczym poranek
Liżąc ściany piekielne, aż pękną wzburzone,
Uwolnię w stronę świata... Biada, ludzkim zgrajom!
Legion
Huncwot i ladaco jest miłość dla Ciebie
Ibi patria ubi bene a mnie w Piekle
Judaszem nie jestem nie zdradzę sam siebie
Kolor czarny wielbię od bieli się strzegę
Lubię jak Ty dusze choć inaczej łowię
Łachudrów nawracać ani mi to w głowie
Mnichów świętych kocham zapiekłe dziewice
Nocą ślę im ciemną niech pożrą ich pice
Otchłań sam stworzyłeś nie mnie lecz niewieście
Órwę Ci więc oddam od Ciebie nic nie chcę
Pychę mam nie po to cierpię od lat biedę
Ręki Ci nie podam bo brzydzę się Niebem
Skruchy nie okażę nie jestem Twym synem
Świętym nie chcę zostać - już jestem Niewinien
``````````````````````````````````
"Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu"
(Ewangelia wg św. Marka)
Dylemat więźnia
Ja - zdradzony przez muzę, rozdarty przez harpie,
siedzę dziś na dwóch krzesłach i gryzę się z sobą;
nie mogąc dojść do ładu z tą drugą osobą,
pięścią stukam ją w głowę i za włosy szarpię.
Coraz bardziej przycicha oponent naprzeciw -
chwila jeszcze, a moje na wierzchu zostanie;
nic, że skronie tak dudnią: "jazz...", "ave...", "kochanie..."
- rozpojęcia się rozum, gdy czas dwóm mi leci.
Ja - zdradzony przez muzę, rozdarty przez harpie,
siedzę w resztkach przed lustrem, odgryzam się błogo -
mój imiennik rozbolał nagle całym sobą,
a ja mu końcem siebie przygrywam na harfie.
Trudny będzie mieć Stwórca orzech do zgryzienia,
kiedy mnie w dwóch osobach pochłonie już ziemia.
https://m.youtube.com/watch?v=OBk3ynRbtsw
Matowy sonet
Ostatek czasu na pojęcie świata
przegrywa światło. Ledwie ciepłe dłonie
podparły w ciszy czoło oszronione,
w przygasłych oczach ciemność się rozrasta.
- Ach, gdzie jesteście świetliste figury?
Konie skrzydlate fruwające w lecie?
Pionki rozlazłe po zbyt dużym świecie,
zamiast w opoki, przemienione w chmury?
Znajome twarze wyrastają z cienia,
martwe, zgrubiałe, niepłodne konary:
ufność dzieciństwa, uschnięte marzenia,
opadłe igły pod sekwoją wiary.
W znieruchomiałych, czarnych ślepiach mata...
wygrana! - Droga od światła do Światła.
https://www.youtube.com/watch?v=S1upbgyd9lo
Fortuna
Rozkazuję ci pycho, pokaż swe zdolności!
Żądzo skocznie spieniona, ruszaj stępa w prawo!
Teraz, cienie podłużne - gońcie chyłkiem żwawo,
myśli Króla ukrywać w nagłej niepewności.
Pierwsze błędne decyzje skwierczą w łunach krwawo:
w rzezi mrzonek naiwnych, w głębiach możliwości,
zbyt dalekich zapędów fałszywej skromności -
spadają ideały ku zdeptanym trawom.
Jeszcze stoi oparty na dwóch silnych nogach,
stałych punktów szukając na gruncie zwątpienia
pod ścianami przeszłości, w ruinach potęgi.
Lecz powoli zaczyna zakradać się trwoga!
- Próżno w chwili ostatniej położenie zmienia.
Już zrozumiał, już przegrał... czerń! Koniec mitręgi.
https://www.youtube.com/watch?v=FsFywoG-eMo&feature=related
Roszady
Ja, który rano wstaję, słońcem witam tego,
który się na tym miejscu z gwiazdami położy.
Niech jak ja, tamten wczoraj, na noc wróci z drogi,
by jutro mógł pozdrowić od nas następnego.
Ja, który wiosnę witam, pytam o tamtego,
co zanim pobiegł w lato, jaśmin miał wśród głowy:
czy Wiosnę ciągle nuci zrywając bzu pączki,
czy tonu jak nam innym już brak w nim dawnego?
W tym, który letnim żaglem rysował jeziora,
niech ciepły wiatr wieczorem w blasku fali zaśnie,
na skrzydłach mew zmęczonych w gniazda się zapadnie
z tym, co kochał daremnie i w rozpaczy wołał:
- Niech nas jesień pochowa razem w liściach na dnie!
- Niech zima nas zakuje raz na zawsze w lodach!
Dusza
Bez duszy, na sam z ciałem, czymże byłbym, Panie?
Dzień po dniu umierałbym jedynie dla siebie,
a na grzechy wszelakie, czy dobre staranie
nie czekałby ni Anioł ni Szatan przy Drzewie.
Czy grzeszyłbym w ogóle, bez grzechu oceny?
Lub piękny był i dobry w oczach swych, stronniczych?
To dusza jest treserem ciała, w trzewiach sceny
klaszcząc mu albo gwiżdżąc, kiedy role ćwiczy!
Dusza jeszcze zostaje, chociaż zgasną światła -
ciało grając od wieków wyuczoną rolę:
żarło, rosło, kochało, jak zwierz w oczach Gapia
a dusza Karę zbiera po nim lub Nagrodę.
Bez duszy, na sam z ciałem, byłbym jednym z wielu
zwierzęciem: skórą, kośćmi... Nicości trofeum.
Marzenie
Więc, kiedy umrzeć mi się zdarzy,
pobiegnę w deszcz z sercem w kieszeni
i Pan Bóg serce mi wymieni
na którąś kartkę z kalendarza.
- Masz jeden dzień, a potem wracaj
do mnie, do diabła, gdzie tam chcesz...
Głową przytaknę: - Święta Racja -
od drugiej strony wbiegnę w deszcz.
Wiatr - wiejąc! - mokry włos potarga,
kiedy szczęśliwy, trochę wariat,
jak dziecko skacząc wśród kałuży,
znów w wodzie zacznę się odbijać,
a słońce pocznie cień mój dłużyć:
przemijać będę, ach... Prze-mi-jać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)